niedziela, 21 września 2014

Bułgarskie wspomnienia

 Witajcie! Byłam pewna, że do pisania powrócę dużo wcześniej niż w drugiej połowie września. Wiadomo, jednak jak to bywa. Z reguły więcej jest dobrych chęci niż czasu
 i sił na realizację swoich planów, którymi niekiedy chce się nadmiernie przeładować swój czas, zwłaszcza wtedy kiedy naprawdę potrzeba odpoczynku.
Ale mniejsza o to.
Wakacyjne miesiące były wypełnione intensywną pracą. Jak wiecie jeździłam do Bułgarii. Gdy zsumowałam odległości przejechanych tras z wszystkich moich wycieczek, okazało się, że w tym roku pokonałam ponad 44 tysiące kilometrów. Chciałabym zaznaczyć, że żadnego z odcinków nie pokonywałam samolotem. Pokonałam więc długość równika z małym zapasem. 





 Przypadły mi w udziale wyjazdy na Złote Piaski. Mówi się, że słyną z pięknych plaż, przy których koniecznie trzeba spróbować drinka z palemką zasiadając w knajpce przy plaży i odczuć niepowtarzalne egzotyczne klimaty. A turyści chętnie przyjeżdżają na złote plaże. Na wybrzeżu jest wiele pięknych hoteli z basenami, które swoim błękitem wody ożywiają kurort.

W sklepikach i w kramikach można zaopatrzyć się w wyroby regionalne. Nie jeden raz zawiesiłam oko na bułgarskiej ceramice, dekorowanej od wieków tymi samymi wzorami i oczywiście nie obyło się bez zaopatrzenia w pojemniczki na przyprawy, które teraz są dekoracją kuchni i mają przypominać bułgarskie podróże. A ceramika prezentuje się tak:


A tu wyroby drewniane w kocim aspekcie:

 Ponieważ Bułgaria słynie także z doliny róż, które kwitną tu wiosną, a zbierane kwiaty są wykorzystywane do różnych przetworów, dżemów, miodów, likierów i oczywiście kosmetyków – tak więc na kramikach nie mogło zabraknąć akcentu różanego. Uprawia się tam również lawendę i inne zioła, które ciekawie prezentują się w słoiczkach i spełniają rolę uniwersalnej przyprawy.

Wszystkie owoce, które widziałam i jadłam w Bułgarii, były nadzwyczaj okazałe i soczyste…


Turyści chętnie korzystają z przeróżnych atrakcji, umilających pobyt. Chociaż niektóre z nich są koniecznością po kąpieli w morzu, a mam na myśli na przykład prysznice – to i te wyglądają ciekawie.


Tak się robi porządek ze zbędnym naskórkiem na stopach. Wkłada się nogi do akwarium a małe rybki obgryzają naskórek. Zabieg kosmetyczny oczywiście kosztuje kilkanaście lewów.


Można tu spotkać roślinność śródziemnomorską – palmy otaczane wyjątkową troską, rosnące przy hotelowych skwerach, oleandry, tamaryszki, ale też i roślinność kaukaska nie należy tu do rzadkości. Chociaż do tej pory nie znam nazw wielu gatunków, to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby się nimi zachwycać.

Bułgaria zaskoczyła mnie nie raz, chociaż tak naprawdę nie miałam okazji, żeby zwiedzić tam wiele. W przewodnikach turystycznych podkreśla się, że kraj szczyci się swoją historią sięgającą starożytności i do dziś można oglądać rzymskie warownie, twierdze bizantyjskie, cerkwie, kościoły chrześcijańskie i tureckie meczety. Tak więc to nie często spotykana mieszanka wielu kultur, która stanowi o niepowtarzalnym klimacie Bułgarii. To jedno z najstarszych państw w Europie środkowej. W starożytności tereny były zamieszkiwane przez wojowniczych Traków.
To właśnie stąd pochodził Spartakus, będący przywódcą największego powstanie niewolników w starożytnym Rzymie.
Jak wiadomo, starożytni Rzymianie w ogóle nie pojmowali, w jaki sposób mogłoby funkcjonować państwo, gdyby nie było regularnie zasilane dostarczeniem niewolników,  przeznaczonych do pracy. Bez nich całkowicie załamały by się struktury imperium. Trzeba też pamiętać, że niewolnicy byli wykorzystywani do przeróżnych rozrywek, mających umilić życie Rzymianom - uwielbiającym  na przykład krwawe walki gladiatorów.

Tereny Bułgarii wchodziły oczywiście w skład Imperium Rzymskiego i wówczas były nazywane Tracją i jak już wspomniałam Trakowie byli ludem niezwykle walecznym, dlatego też do zmagań na rzymskich arenach doskonale się nadawali.W Złotych Piaskach też znalazłam ślady starożytności…



W Bułgarii można też odczuć klimaty mitologiczne, jeśli tylko ktoś zechce odrobinę zagłębić się w temat. Mówi się, że jest ojczyzną Orfeusza. O tym greckim bogu opowiada jedna z najbardziej wzruszających historii w całej mitologii, mówiąca o jego wędrówce w zaświaty w poszukiwaniu przepięknej Eurydyki.

Jeśli ktoś lubi poznawać  życie codzienne mieszkańców w innych krajach i miałby ochotę poczytać pod tym kątem o Bułgarii, polecam książkę: „Tam gdzie narodził się Orfeusz. Bułgaria, jakiej nie znacie”, której autorką jest Ałbena Grabowska – Grzyb. Można tam znaleźć trochę opowieści o życiu codziennym mieszkańców, żyjących w Rodopach i niemałą dawkę wiedzy o kulturze tego kraju.

To tak w wielkim skrócie. Chciałabym jeszcze wspomnieć, że w czasie pobytu w Złotych Piaskach, miałam okazje wybrać się na wycieczkę, do pięknie położonego sklanego klasztoru Aładża, odległego od kurortu około 7 km.
Tak więc już dzisiaj zapraszam na tą kolejną blogową wycieczkę.




6 komentarzy:

  1. Wspaniała podróż, piękna opowieść, świetne zdjęcia, dziękuję za ten wspólny wypad;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miło mi, że tak szybko się wybrałaś na tą bułgarską blogową wycieczkę. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne wspomnienia z wakacji, Bułgaria to ciekawy kraj. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak każdy inny, nam obcy, ma to egzotyczne, ciekawe "coś":))

      Usuń
  4. Oj to z Ciebie obieżyświat, ale wynik 44 tys.km!! Bułgaria widze piękna, fajne zdjęcia i relacja. A pochwale sie, ze mam cermikę bułgarską, jak na jednym ze zdjęc;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak się w tym roku złożyło :) tempo w pewnym etapie niesamowite. I oczywiście udaję się do Ciebie, w poszukiwaniu bułgarskiej ceramiki:))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za pozostawione komentarze.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...