Podczas naszego spaceru po Jerozolimie dotarliśmy też pod Ścianę Płaczu, zwaną też Murem Zachodnim. Zanim tam weszliśmy, trzeba było odbyć kontrolę osobistą i prześwietlić nasze plecaki w takiej maszynie jak na lotnisku.
Pewien odcinek muru przez wieki jest zwany Ścianą Płaczu. Mieszkańcy pobliskiej dzielnicy żydowskiej przychodzili tu modlić się i opłakiwać zniszczenie świątyni.
Wielkie bloki kamienne w dolnej partii muru mają wcięte marginesy w herodiańskim stylu. Stanowiły one część muru oporowego zbudowanego w 20 roku przed Chr. przez Heroda Wielkiego w celu potrzymania esplanady świątyni.
Pod Ścianą Płaczu wyznaczono miejsce modlitwy osobno dla kobiet i osobno dla mężczyzn. Część męska i żeńska jest oddzielona metalowym płotem.
Oryginalna część muru świątyni znajduje się tymczasem pod ziemią, na znacznie niższym poziomie. Pomiędzy blokami kamiennymi jest mnóstwo karteczek z prośbami i modlitwami, które raz w tygodniu są uprzątane i zakopywane na cmentarzu. Nie zakopano tylko karteczki z modlitwą Jana Pawła II, którą można oglądać w synagodze, ale wstęp tam mają tylko mężczyźni.
 |
Widok na Ścianę Płaczu |
 |
Przy Ścianie Płaczu |
 |
Ściana Płaczu - część dla mężczyzn |
 |
Ściana Płaczu - część dla mężczyzn |
 |
Widok na ścianę Płaczu |
 |
Żydowski modlitewnik przy Ścianie Płaczu |