Biblia w plikach mp3 to rzeczywiście wspaniały „wynalazek”. Dzisiaj po raz kolejny jednak przekonałam się na własnej skórze, że jak w przypadku każdego ofiarowanego, zwłaszcza za darmo DOBRA, tak i teraz potwierdziła się prawidłowość, że diabeł wszędzie, gdzie tylko pojawi się dobro wsadza swój ogon. Przysłowie, co prawda brzmi trochę inaczej, ale wiadomo o co chodzi. Otóż niby nic wielkiego – słuchawki zapadły się pod ziemię, zdematerializowały, oczywiście tylko na ten czas, kiedy ich potrzebowałam. Pozostała więc forma tradycyjna, wymagająca skupienia tylko na czytaniu, odpadało więc wykorzystanie czasu np. w autobusie, czy tramwaju. Nigdy jeszcze nie czytałam Pisma św. „po kolei”, więc i tym razem wybrałam to, co najbardziej przykurzyło się w pamięci – Księgę Daniela.
Twórcy dzieł sztuki chętnie podejmowali tematykę wydarzeń opisanych w tej księdze, oprócz Daniela stojącego przed królem i tłumaczącym sny, najczęściej podejmowanym tematem jest „Daniel w jaskini lwów”.
Jest wiele obrazów przedstawiających tą starotestamentalną scenę. Mistrzom malarstwa doskonale udało się przekazać również emocje i uczucia dominujące w tym wydarzeniu: poza grozą sytuacji, prawie każdy oglądający te dzieła zdecydowanie podziwia opanowanie i odwagę Daniela, niż skłania się do współczucia. W interpretacji tych umiejętnie „wywołanych” przez artystów uczuć najlepszą pomocą okazuje się tekst biblijny. Tak, Daniela można było tylko podziwiać, zwłaszcza wtedy gdy stanął w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa.
Sytuacja proroka Daniela była wynikiem splotu wielu wydarzeń i całego mnóstwa różnych decyzji wpływowych osób. Urzędnicy królewscy uknuli perfidny spisek, aby doprowadzić do zagłady Daniela. Posłużyli się prawem -takim, które sami stworzyli jako pułapkę na mędrca, bo nie mogli Danielowi niczego zarzucić, choć wszędzie, gdzie tylko było można uporczywie szukali argumentów. Daniel znalazł się w pułapce w wyniku dekretu wydanego przez króla Dariusza, za namową urzędników. Dokument zakazywał modlenia się do jakiegokolwiek Boga poza samym królem. Prorok Daniel, nie miał najmniejszego zamiaru odstępować od wierności Bogu i żyć według jakiegoś dziwacznego urzędniczego wymysłu. W krótkim czasie wysunięto przeciwko Danielowi liczne oskarżenia a sam monarcha Dariusz musiał pod ich presją ustąpić. Rozkazał wrzucić Daniela do jaskini lwów, ale pomimo swojego własnego przerażenia z powodu tej sytuacji od początku był przekonany, że Bóg ocali mędrca.
Urzędnicy królewscy popychani lękiem i zazdrością, bez skrupułów dali upust swojej pysze i gniewowi. Właściwie to oni wpadli w pułapkę o wiele gorszą niż jaskinia lwów. Daniel miał potężną broń – zaufanie Wszechmocnemu.
Pycha zaprowadziła urzędników aż na głębiny nieświadomości duchowej i całkowitej niezdolności logicznego myślenia. Byli uzależnieni od próżności i pewnego rodzaju bezczynności: nie potrafili i ni mieli zamiaru odnowić i zmienić swojego myślenia. Byli „posiadaczami” jedynej słusznej, niezmiennej racji. A wiadomo, że: „Bezczynny mózg jest warsztatem diabła”. Obecność mędrca w otoczeniu króla zmuszałaby ich do duchowego wysiłku a to było im całkowicie obce.
Tak sobie myślę, że od czasu do czasu każdy ma tą swoją „jaskinię lwów”, mniejszą czy większą, ale nigdy nie wieczną. W Nowym Testamencie św. Paweł Apostoł pisze w 2 Liście do Tymoteusza, jaką najlepiej przyjąć postawę i sposób myślenia właśnie w takich sytuacjach:
„Albowiem nie dał nam Bóg ducha nieśmiałości i tchórzliwości, małodusznego, niewolniczego i służalczego lęku, ale obdarzył nas duchem mocy i miłości, spokoju i trzeźwego myślenia, dyscypliny i samokontroli” ( 2 Tm 1,7).
Niebezpieczeństwo, lęk i jakiekolwiek złe, czy nawet tylko niekorzystne położenie nigdy nie jest wolą Boga. Zupełnie nie mieści mi się w głowie, jak ludzie wierzący mogą być przekonani o prawdziwości takiej bzdury. Bóg jest tym, który zachowuje, umacnia i ratuje, nie wymyśla też ludziom dziwacznych kar, których widokiem inni chętnie by się nasycili. Osobiście nie słyszałam o bogu, który chciałby dla człowieka zła i upokorzenia. Jeśli ktoś jest przekonany o słuszności takiego argumentu i usprawiedliwia swoje złe położenie „wolą Boga”, albo usprawiedliwia swoje obrzydliwe postępowanie wobec innych i patrząc na rezultaty używa tego argumentu do zrzucenia balastu odpowiedzialności, to uważam, że zdecydowanie powinien zmienić boga. Czy nie będzie to zdrowsze dla duszy?
Twórcy dzieł sztuki chętnie podejmowali tematykę wydarzeń opisanych w tej księdze, oprócz Daniela stojącego przed królem i tłumaczącym sny, najczęściej podejmowanym tematem jest „Daniel w jaskini lwów”.
![]() |
Briton Riviere, Daniel w jaskini lwów |
![]() | |
Briton Riviere, Daniel |
Sytuacja proroka Daniela była wynikiem splotu wielu wydarzeń i całego mnóstwa różnych decyzji wpływowych osób. Urzędnicy królewscy uknuli perfidny spisek, aby doprowadzić do zagłady Daniela. Posłużyli się prawem -takim, które sami stworzyli jako pułapkę na mędrca, bo nie mogli Danielowi niczego zarzucić, choć wszędzie, gdzie tylko było można uporczywie szukali argumentów. Daniel znalazł się w pułapce w wyniku dekretu wydanego przez króla Dariusza, za namową urzędników. Dokument zakazywał modlenia się do jakiegokolwiek Boga poza samym królem. Prorok Daniel, nie miał najmniejszego zamiaru odstępować od wierności Bogu i żyć według jakiegoś dziwacznego urzędniczego wymysłu. W krótkim czasie wysunięto przeciwko Danielowi liczne oskarżenia a sam monarcha Dariusz musiał pod ich presją ustąpić. Rozkazał wrzucić Daniela do jaskini lwów, ale pomimo swojego własnego przerażenia z powodu tej sytuacji od początku był przekonany, że Bóg ocali mędrca.
Urzędnicy królewscy popychani lękiem i zazdrością, bez skrupułów dali upust swojej pysze i gniewowi. Właściwie to oni wpadli w pułapkę o wiele gorszą niż jaskinia lwów. Daniel miał potężną broń – zaufanie Wszechmocnemu.
Pycha zaprowadziła urzędników aż na głębiny nieświadomości duchowej i całkowitej niezdolności logicznego myślenia. Byli uzależnieni od próżności i pewnego rodzaju bezczynności: nie potrafili i ni mieli zamiaru odnowić i zmienić swojego myślenia. Byli „posiadaczami” jedynej słusznej, niezmiennej racji. A wiadomo, że: „Bezczynny mózg jest warsztatem diabła”. Obecność mędrca w otoczeniu króla zmuszałaby ich do duchowego wysiłku a to było im całkowicie obce.
Tak sobie myślę, że od czasu do czasu każdy ma tą swoją „jaskinię lwów”, mniejszą czy większą, ale nigdy nie wieczną. W Nowym Testamencie św. Paweł Apostoł pisze w 2 Liście do Tymoteusza, jaką najlepiej przyjąć postawę i sposób myślenia właśnie w takich sytuacjach:
„Albowiem nie dał nam Bóg ducha nieśmiałości i tchórzliwości, małodusznego, niewolniczego i służalczego lęku, ale obdarzył nas duchem mocy i miłości, spokoju i trzeźwego myślenia, dyscypliny i samokontroli” ( 2 Tm 1,7).
Niebezpieczeństwo, lęk i jakiekolwiek złe, czy nawet tylko niekorzystne położenie nigdy nie jest wolą Boga. Zupełnie nie mieści mi się w głowie, jak ludzie wierzący mogą być przekonani o prawdziwości takiej bzdury. Bóg jest tym, który zachowuje, umacnia i ratuje, nie wymyśla też ludziom dziwacznych kar, których widokiem inni chętnie by się nasycili. Osobiście nie słyszałam o bogu, który chciałby dla człowieka zła i upokorzenia. Jeśli ktoś jest przekonany o słuszności takiego argumentu i usprawiedliwia swoje złe położenie „wolą Boga”, albo usprawiedliwia swoje obrzydliwe postępowanie wobec innych i patrząc na rezultaty używa tego argumentu do zrzucenia balastu odpowiedzialności, to uważam, że zdecydowanie powinien zmienić boga. Czy nie będzie to zdrowsze dla duszy?